Realizacja

Niedługo już...

Co czują nasi aktorzy, i inne osoby zaangażowane w przygotowanie musicalu, tuż przed jego premierą? (wypowiedzi z czatu na portalu społecznościowym).
Krzysiu Otręba: Uważam, że jest to bardzo fajnie oraz ciekawe wydarzenie w naszej szkole, ponieważ angażuje wielu uczniów i nauczycieli. Można się dobrze bawić i zrobić coś interesującego.
Małgosia Góralska: Im bliżej do premiery, tym bardziej odczuwamy stres… Sama myśl o sobocie wprawia nas w miły nastrój, a jednocześnie czujemy presję, bo chcemy wypaść jak najlepiej przed naszymi bliskimi. Julia Śmigielska: Na początku to była zabawa, a teraz jest to poważny występ, w którym chcemy pokazać swoje zdolności. Kuba Tomkiewicz: Cieszę się, że możemy pokazać to, nad czym pracowaliśmy ponad rok. Karolina Dybka: Premiera tuż tuż, a emocje rosną. Wszyscy zaangażowaliśmy się na maksa. Super doświadczenie w naszym życiu. Wiktor Chmiel: Brak stresu, ponieważ było dużo treningów. Bardzo się nad tym napracowaliśmy. Na początku było ciężko, ale teraz widać różnicę. Chciałbym, żeby był jeszcze jeden musical w naszej szkole. Weronika Lewczyk: Dużo pracy w to włożyliśmy i każdy miał szansę, by pokazać swoje talenty. Wiktoria Zarembska: Jestem tym bardzo podekscytowana, nie mogę doczekać się premiery. Uważam, że organizowanie tego typu imprez w naszej szkole to naprawdę dobry pomysł, który daje uczniom naukę i rozrywkę. Ania Śmigielska: Dużo pracy i prób kosztowało nas to przedstawienie, ale teraz jestem szczęśliwa,  że biorę w nim udział. To przygoda na całe życie, nigdy tego nie zapomnę.
Wiktoria Grzywacz: Dla niektórych to wielka szansa, by pokazać swoje możliwości.

Tańczyć każdy może...

(Rozmowa W. Wasilewskiej z p. Justyną Rumińską - Sul - choreografem musicalu)
Skąd u Pani ta taneczna pasja? Wydaje mi się, że to było “coś”w środku już od samego urodzenia. W wieku 8-15 lat chodziłam na zajęcia kółka  tanecznego, które działało w mojej szkole. Tam tańczono głównie taniec nowoczesny. Kiedy tylko była możliwość, czyli jakieś szkolne, miejskie uroczystości, prezentowałyśmy nasze układy choreograficzne. W późniejszym okresie mojego życia rozwijałam moje zainteresowanie tańcem uczestnicząc w różnych kursach i szkoleniach, poznawałam różne style, szukałam inspiracji dla siebie. Bardzo lubię tańczyć, ale również bardzo lubię tworzyć układy taneczne z innymi. Największą satysfakcję i radość sprawia mi moment, kiedy dostrzegam w osobach, które uczę, tę iskierkę. To jak zapala się myśl, że ten taniec rzeczywiście jest fajny i zaczynają w jakimś stopniu podążać za mną. To jest najprzyjemniejsze, zarażanie innych swoją pasją. W naszym musicalu jest dużo układów tanecznych - polka, tańczące żony i bracia Józefa, pląsające Egipcjanki itp. Skąd Pani czerpała pomysły, inspiracje tworząc choreografię? Pomysły są wszędzie, trzeba tylko je zauważyć. Słuchamy muzyki, oglądamy dostępne filmy z musicalem, w głowie powstaje pewien zarys, czasem kroki układają się same w ciągu 30 minut, czasem kombinujemy, przestawiamy, układ dopracowujemy miesiąc. Wiele układów wymyślamy razem, często ja mam początek, nie mam  środka, ale mam koniec, wtedy dziewczęta się wykazują, są bardzo pomysłowe, kreatywne. Głównie ćwiczymy na sali fitness, więc od razu w lustrach widzimy, czy dobrze to wychodzi. Jeżeli nie jesteśmy zadowolone, dyskutujemy o tym, zmieniamy, przestawiamy, składamy w całość. Który z tańców sprawia występującym najwięcej trudności Jeżeli układ jest od początku do końca ułożony, policzone są kroki, to zazwyczaj nie sprawia to dziewczętom problemu. Jak długo już Pani wraz z uczniami pracuje nad choreografią spektaklu? Tanecznie przygotowujemy się już bardzo długo. Prowadzę w naszej szkole zajęcia taneczne, gdzie opracowujemy różne ciekawe choreografie, często z elementami gimnastyki artystycznej i tańca klasycznego. Prezentujemy je przy okazji uroczystości szkolnych: akademie, festyny. Nad spektaklem pracujemy ok 1,5 roku. Co Pani sądzi o umiejętnościach tanecznych naszych uczniów? Taniec to forma ruchu, angażuje mięśnie i stawy do pracy.Taniec wymaga dokładności, szybkości, gibkości, płynności ruchów, opanowania ciała, poczucia rytmu, słuchu. To forma ekspresji. Wymaga to cały czas doskonalenia.  Praca z dziećmi i z młodzieżą nie jest łatwa. Trzeba być na topie, wiedzieć o co chodzi. Każdy jest inny, ma inny charakter, trzeba przede wszystkim nauczyć współpracy w grupie, szacunku do drugiej osoby, może wszyscy wszystkich nie lubią, ale na zajęciach pracujemy na sukces zespołu. Jakie ostatnie wskazówki chciałaby Pani przekazać tańczącym w musicalu? Występy solowe są łatwiejsze, kiedy zapomni się fragmentu choreografii zawsze można improwizować. Natomiast kiedy tańczy się w grupie, czyli w formacji, trzeba być bardzo skupionym, ponieważ jeden błąd może spowodować, że cały układ zacznie się rozsypywać. Dziękuję za rozmowę!
Chapeau bas…
(Rozmowę z p. Jolantą Górecką przeprowadziła p. Grażyna Bobińska )
czyli “czapki z głów” - trzeba oddać ukłon pomysłodawczyni i wykonawczyni scenografii do musicalu - pani Jolancie Góreckiej. Jest osobą bardzo skromną i nie lubi rozgłosu, dlatego ciężko było nakłonić Ją do rozmowy. Wszystkie dekoracje wykonywane przez panią Jolę w naszej szkole są jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. Wspomnijmy chociażby przepięknie udekorowaną salę gimnastyczną na uroczystość ubiegłorocznego zakończenia roku szkolnego lub na Święto Niepodległości czy święta Bożego Narodzenia.  I  tym razem wszystkim odebrało głos...
Jolu, jesteśmy pod ogromnym wrażeniem, scenografia do musicalu wygląda niesamowicie. Ile czasu zajęło Ci stworzenie tych ogromnych malowideł? Malujemy z dziećmi już od początku roku szkolnego, czyli około trzech miesięcy. Trochę czasu zajęły nam sprawy organizacyjne związane z przygotowaniem niezbędnych materiałów, odpowiednich farb oraz oczekiwanie na realizację zamówienia.
W jaki sposób je wykonywałaś? Długo dyskutowaliśmy na czym wykonać tak ogromne malowidła, w końcu postanowilismy to zrobić na foli. Z pomoca przyszła nam firma Plast-Farb, od której otrzymaliśmy folie i farby, które zostały wykorzystane do malowania większości rekwizytów. Najbardziej obawiałam się efektu odbicia światła, dlatego używałam farb artystycznych w sprayu- akrylowych, z dobrą przyczepnością do folii, dzięki którym mogłam uzyskać pożądane efekty. Dopóki farby były mokre, nanosiłam poprawki, gdyż są zmywalne za pomocą wody, jednak kiedy wyschły, stworzyły  wodoodporną powłokę w postaci delikatnej mgiełki. Aby otrzymać wyraziste kształty, malowałam przy użyciu szablonów, np.: liście palm, czy twarz Sfinksa, kontury piramid, itp. Dla uzyskania ciekawej, żywej faktury do pracy włączyłam też farby akrylowe, które kładłam pędzlem grubą warstwą na folię, a w razie konieczności rozcieńczałam wodą. Która plansza wymagała najwięcej pracy? Jest prawdą, że nie wszystkie scenografie były tak czasochłonne, jak dom Jakuba czy Sfinks z piramidami. Malując w ciasnym pomieszczeniu plansze o wymiarach około dziesięciu metrów na cztery metry, trudno mi było stwierdzić, czy skróty perspektywiczne są poprawnie wykonane. Dopiero po ich zawieszeniu do sesji zdjęciowej okazało się, że niestety, są błędy. Efekt wizualny piramid nie był zadowalający, ale poprawki już są naniesione, tylko nie wiem z jakim skutkiem. Skąd czerpałaś pomysły do malowania? Przeglądałam musicale o Józefie w różnych wykonaniach i po przemyśleniu, stwierdziłam, że chciałabym stworzyć coś własnego (oprócz scenografii z domem Potifara, która jest wzorowana na oryginale na prośbę Pani Dyrektor). Projekty wykonałam na brudno bez większego przemyślenia, dopiero malując na tak dużych powierzchniach musiałam skorygować pomysły do swoich możliwości i moich uczniów. Kto z uczniów pomagał Ci i w jaki sposób? Do projektu przystąpili uczniowie, których możliwości znałam bardzo dobrze z koła plastycznego, z poprzedniego roku, głównie była to druga klasa gimnazjum i kilkoro uczniów z klasy siódmej. Liczyły się  tu głównie chęci i zainteresowania plastyczne, no i wspólne eksperymentowanie w tej wcale niełatwej dziedzinie, jaką jest scenografia. Uczniowie z  zaangażowaniem pracowali  w ramach koła plastycznego w sobotnie przedpołudnia. Niektóre scenografie prawie w całości wykonali sami- np.: więzienie, dom Potifara, pustynię. Natomiast w pozostałych malowidłach rolą dzieci było wykonanie podmalunku, na który nanosiłam ostateczne warstwy farby i światłocień. Uczniowie mieli możliwość tworzenia w różnych technikach plastycznych, a przede wszystkim na bazie wykonanych przez siebie szablonów. Myślę, że była to dla nich dobra zabawa. Powiedzmy może jeszcze o powozie faraona, wiem, że skonstruowali go chłopcy z klasy II gimnazjum w ramach projektu edukacyjnego… To było zbyt duże wyzwanie jak dla mnie, gdyż od strony technicznej nie jestem zbyt dobra, ale i chłopcy musieli się nieźle natrudzić, by z wózka sklepowego stworzyć rydwan, nie naruszając jego konstrukcji. Projekt edukacyjny, który nadzorowałam, dał mi możliwość bliższego poznania swoich uczniów, nie tylko ich możliwości manualnych, które są tu nieodzowne, ale przede wszystkim ich wzajemnego zaangażowania i odpowiedzialności za efekty pracy, której się podjęli. Muszę stwierdzić, że wywiązali się z niej należycie, choć po drodze mieli wiele godzin mozolnej pracy. Wykonałaś też tarcze dla orszaku faraona oraz strój kata. Skąd taka kreatywność (oprócz ogromnego talentu)? Lubię takie wyzwania i jeśli tylko mogę w czymkolwiek pomóc, to staram się to zrobić lub włączyć do pracy uzdolnionych uczniów. Tarcze i maskę kata pod moim kierunkiem wykonała uczennica klasy trzeciej- Julia Krzemień. Z dreszczykiem emocji czekamy teraz na reakcję widzów w czasie spektaklu. Dziękuję Ci za tę krótką rozmowę - cieszę się, że nasza szkoła ma plastyka z pasją, którą zaraża uczniów:) A ja cieszę się, że mogłam brać udział we wspólnym przedsięwzięciu, jakim jest musical.
Poznajecie nas?
Od rana nasza szkoła zamieniła się w wielkie kulisy teatru. Jak ważna jest rola garderobianych i ile od nich zależy przekonali się grający. Było wielkie malowanie i ubieranie. Niektórzy zmienili się nie do poznania. Zresztą oceńcie sami:)
Wszystko TV Zieleń uwieczniła na zdjęciach.


fot. TV Zieleń
Najmłodsza wokalistka
(rozmowa Wiktorii Wasilewskiej  z TV Zieleń z Karoliną Dybką)

Kto odkrył Twój talent wokalny?
Mój talent okalny odkryła moja mama. Śpiewałam od małego w każdym miejscu, gdzie tylko się dało. Jaki rodzaj muzyki jest Ci najbliższy? Rock i pop. Czy masz swojego idola, wzór, który chciałabyś naśladować? Moją idolką jest piosenkarka Ewa Farna, którą chciałabym naśladować. Uwielbiam jej piosenki. Czym jest dla Ciebie udział w musicalu? Udział w musicalu jest dla mnie nowym doświadczeniem. Robię to co kocham, czyli śpiewam. Masz tremę przed wyjściem na scenę? Każdy artysta ma lekką tremę, ja także, ale scena nie jest mi obca. Co sądzisz o tym ogromnym przedsięwzięciu w naszej szkole, jakim jest musical? Uważam, że musical w naszej małej wiejskiej szkole, ukazuje wielu wspaniałych artystów. A i każdy z nas odkryje w sobie pewność siebie i umiejętności, które posiadamy. To świetny pomysł. Czy podoba ci się suknia, w której występujesz? Bardzo mi się podoba, ponieważ jako narratorki pięknie wyglądamy. Sukienki są delikatne i zwiewne, jak my - dziewczyny. Pani krawcowa spisała się na medal. Czego mogę Ci życzyć przed grudniową premierą spektaklu? Hmmm... Abym nie dostała chrypki i ładnie zaśpiewała.



Tak ,,się zaszyłam”... (Rozmowa Wiktorii Wasilewskiej z TV Zieleń   z panią Judytą Majewską zajmującą się kostiumami)


Kiedy rozpoczęła Pani pracę nad kostiumami musicalowych postaci?
Pracę nad strojami rozpoczęłam już w drugiej połowie 2016 roku, dzięki czemu wszystkie ubrania przygotowałam z należytą starannością i bez pośpiechu. Byłam świadoma, jak dużym przedsięwzięciem ma być musical, dlatego postanowiłam rozłożyć  pracę na etapy.


Czy wszystkie stroje są gotowe?
Do wykonania zostały drobne elementy, takie jak opaski czy naramienniki. Jednak trzeba przyznać, że właśnie te wykończenia  są najbardziej czasochłonne. Czekają nas ostatnie przymiarki, po których może się okazać, że coś jeszcze trzeba będzie przerobić.


Czy ta praca sprawia Pani satysfakcję?
Wynagrodzeniem za moją pracę jest radość uczniów pisząca się na ich twarzach w momencie, kiedy zakładają strój pierwszy raz. Korzystając z okazji chciałabym podziękować wszystkim, którzy pomagali mi w wykonaniu strojów.


Który strój wymagał najwięcej wysiłku?
Każdy ze strojów jest inny i każdy z nich wymagał indywidualnego podejścia. Czasami najwięcej trudności sprawiały rzeczy, które wydawały się być proste do zrobienia, takie jak kołnierze sług faraona. W czasie ich wykonywania okazywało się, że po dwóch dniach materiał odkleił  się od podstawy i wszystko trzeba było przerabiać na nowo. Solistki i część tancerek ma uszyte sukienki przez profesjonalną krawcową oraz Panią Mariolę Kierską.


Skąd czerpała Pani pomysły, inspiracje do wykonania kostiumów?
Nieocenioną pomocą była nasza reżyserka - Pani Dyrektor Sabina Topij - Brylińska. Większość jej wizji była spójna z moimi wyobrażeniami. Bardzo dobrym źródłem wiedzy o strojach z tamtych czasów był Internet. To właśnie dzięki jego pomocy kostiumy są zgodne z konwencją epoki, w której żył Józef  i jego bracia.


Dziękuję za rozmowę!
fot: TV Zieleń


Młody, skromny siódmoklasista....

(wywiad Wiktorii Wasilewskiej z TV Zieleń
z Wiktorem Chmielem - odtwórcą roli Józefa)



Masz trzynaście lat, jesteś laureatem wielu wokalnych festiwali i zostałeś podopiecznym Edyty Górniak w programie “The Voice Kids”, który będzie emitowany pod koniec roku. Jak rozwija się Twoja kariera muzyczna?
Już wcześniej próbowałem swoich sił w programie „Super dzieciak”. Najpierw pobierałem lekcje śpiewu u Iwony Kaczmarczyk. Muzyki w szkole uczy mnie pan Wojciech Góralski. Śpiewam w szkole na apelach i akademiach, wygrywałem też różne konkursy, na przykład “Gapę” w Grudziądzu, Festiwal Piosenki Krajów Unii Europejskiej w Radzyniu Chełmińskim oraz przeszedłem eliminacje na Międzynarodowym Dziecięcym Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie.Obecnie gram główną rolę w naszym musicalu.

To twoja kolejna muzyczna przygoda. Jak to się zaczęło?
Nasze pierwsze zetknięcie z tym przedstawieniem zaczęła się około półtora roku temu. Gdy usłyszałem, że Pani Dyrektor chce wystawiać musical -   ucieszyłem się. Parę dni po  tym, Pani Dyrektor pokazała nam film i zapytała czy chcemy coś takiego zrobić. Zaproponowała mi główną rolę. Ucieszyłem się, bo kocham śpiewać. Oczywiście zgodziłem się. Nie było zbyt dużo chętnych, więc pomyślałem, że zachęcę swoich kolegów. Moi przyjaciele zgodzili się i do teraz grają braci w musicalu. Ku mojemu zdziwieniu, zaangażowali się też nauczyciele. Moje koleżanki -  Małgosia Góralska i Karolina Dybka, pasjonują  się też śpiewaniem i  są bardzo utalentowane. Lubię swoją rolę i na próbach wyobrażam sobie, jakbym był naprawdę Józefem.

Czy masz jakieś ulubione utwory w musicalu?
Moim ulubionym utworem jest fragment, kiedy śpiewam w więzieniu oraz scena, kiedy bracia przychodzą po jedzenie, a potem mówię, że jestem Józefem. Melodie “łatwo wpadają w ucho”, więc  szybko się ich nauczyłem. Teksty “weszły” same do głowy w czasie prób. Myślę, że to bardzo interesujące przedsięwzięcie, jeszcze takiego w naszej szkole nie było.

Udzielając wywiadu “CWA” - zapytany o swoje marzenie, co odparłeś?
Chciałbym po prostu dalej śpiewać, w przyszłości założyć studio nagraniowe. Żyję muzyką i byłbym szczęśliwy, gdyby moja przygoda z nią nigdy się nie skończyła”.

Życzymy Ci spełnienia tego marzenia!




fot: TV Zieleń

Jak to się zaczęło...


(fragment wywiadu Wiktorii Wasilewskiej z TV Zieleń z dyrektorem Szkoły
Podstawowej w Zieleniu Sabiną Topij-Brylińską - reżyserem spektaklu)

Pani Dyrektor, skąd pomysł na wystawienie musicalu w naszej szkole?
    Zawsze marzyła mi się szkoła rozśpiewana, roztańczona... w której nauczyciele wraz uczniami realizują wspólne projekty. Gdzie przez zabawę uczą się wszyscy, a jednocześnie uczniowie widzą, że dochodzenie do sukcesu i porażki dotyczą również dorosłych.
Dlaczego musical?
    Ten gatunek zawiera wszystko: taniec, śpiew, muzykę... czyli zabawę, a przez zabawę uczymy się najchętniej:)
Gdy ponad dwa lata temu zostałam tu dyrektorem i zobaczyłam jakich mamy utalentowanych uczniów, jaki potencjał w nich drzemie i jaką zaangażowaną kadrę, pomyślałam, że to jest to miejsce i ten czas...
Co było najtrudniejsze realizacji?
    Chyba przekonanie kadry, że w tak małej wiejskiej szkole jest to możliwe.
Udało się?
    Myślę, że tak, skoro przetrwaliśmy przez tyle miesięcy ciężkiej pracy. Ale o to proszę zapytać nauczycieli.

fot: TV Zieleń